Advertisement

D-Day dzień, który zmienił bieg historii

          Dziś mija 82. rocznica lądowania aliantów w Normandii.

          Desant pod kryptonimem „Neptun”, w ramach operacji „Overlord”, który rozpoczął się 6 czerwca 1944 roku był największym tego rodzaju przedsięwzięciem w historii i wstępem do utworzenia drugiego frontu w Europie. Na czele alianckich sił ekspedycyjnych stał amerykański generał Dwight Eisenhower. Żołnierze amerykańscy, angielscy i kanadyjscy lądowali na wyznaczonych odcinkach plaż o kryptonimach: Utah, Omaha, Gold, Juno, Sword.

Działania inwazyjne z powietrza wspierały i osłaniały dwa lotnicze związki operacyjne: Druga Armia Lotnicza RAF i IX Armia Lotnictwa amerykańskiego.

Łącznie alianci mieli ponad 11 tysięcy samolotów różnych typów oraz szybowców. Natomiast morska flota inwazyjna liczyła ponad 7 tysięcy jednostek pływających, w tym 1200 okrętów wojennych. Wśród nich były też polskie niszczyciele: „Błyskawica”, „Piorun” i „Ślązak”, krążownik „Dragon” oraz 8 statków handlowych m.in. „Stefan Batory”.

Lądowanie wojsk poprzedzono intensywnym bombardowaniem niemieckich umocnień na plażach– formacje RAF oraz USAAF zrzuciły na strefę brzegową ponad 9 tysięcy ton bomb.

Wcześniej, przez cały 1944 r., 8 polskich dywizjonów myśliwskich i 3 bombowe brało udział w przygotowaniu inwazji. Bezpośrednio w D-Day uczestniczyły dywizjony 302, 308 i 317 w ramach 131 Skrzydła Myśliwskiego, którym dowodził major Stefan Janus. Do walki włączył się też 305 dywizjon bombowy podporządkowany RAF oraz 307 dywizjon, który zwalczał okręty podwodne. W pierwszych dniach desantu uczestniczył również 300 dywizjon bombowy, a także pozostałe polskie dywizjony myśliwskie między innymi wchodzące w skład 133 Skrzydła Myśliwskiego dowodzonego przez majora Stanisława Skalskiego.

Polscy lotnicy zwalczali między innymi wystrzeliwane przez Niemców pociski V-1 i wspierali naziemne działania aliantów. Warto podkreślić, że np. 305 dywizjon zbombardował skutecznie niemieckie magazyny koło Nancy, niszcząc około 13 mln litrów paliwa. W prasie brytyjskiej pojawiły się opinie, że Polacy w ten sposób przyczynili się do zwycięskiego przebiegu inwazji.

7 czerwca piloci 306 i 315 dywizjonu wchodzących w skład 133 Skrzydła Myśliwskiego zestrzelili na pewno 16 niemieckich myśliwców Messerschmitt Bf 109 i Focke-Wulf Fw 190 tracąc 3 pilotów, z których 1 poległ, a 2 uratowało się skacząc ze spadochronem.

13 czerwca Dywizjon 300 zbombardował niemieckie okręty wojenne w porcie Le Hawre. W piśmie od Angielskiego Dowództwa Bombowego (Bomber Command) napisano:

„Ataki na Le Hawre były wspaniałe, praktycznie zniszczyliście wszystkie siły Niemców. Była to najważniejsza siła morska przeciwstawiająca się naszej inwazji i liczyła ok. 60 okrętów”

Piloci polscy wykonali 8 tysięcy lotów bojowych wspierając lądowanie w Normandii. Polskie siły zbrojne zapisały wyjątkowo ważną kartę w historii lądowania w Normandii i późniejszych walk o wyzwolenie Francji. Nasi żołnierze, piloci oraz marynarze odegrali kluczowe role w tej gigantycznej operacji – od uderzeń w powietrzu, przez osłonę na morzu, aż po przełamujące front walki na lądzie. Szczególnie zasłużyła się pod tym względem 1 Dywizja Pancerna generała Stanisława Maczka, która pod Falaise i Chambois zablokowała drogę ucieczki okrążonym dywizjom niemieckim. Zdecydowało to o ostatecznej klęsce Niemców w Normandii i otworzyło aliantom drogę na Paryż.

Dziś o zaciętych zmaganiach na wybrzeżu Normandii, świadczą pomniki i cmentarze. Wśród nich amerykański cmentarz wojskowy w Colleville-sur Mer, na którym spoczywa 9387 żołnierzy. Kilkanaście kilometrów od wybrzeża w miejscowości Urville-Langannerie znajduje się polski cmentarz, na którym pochowanych jest 696 żołnierzy. Przede wszystkim są to pancerniacy z 1. Dywizji Pancernej generała Stanisława Maczka, a także polscy lotnicy i marynarze.

Pamiętamy o ich poświęceniu i oddajemy hołd bohaterom.

Opr. Dariusz Kwiatkowski
Zdjęcia: Wikipedia, Normandywarguide.com, Maria Kwiatkowska